Ujemny wpływ licznych czynników destrukcyjnych na wychowanie domaga się przeciwdziałania. Śród zmienionych warunków życia dojrzał postulat, aby sprawą wychowania zajęła się szkoła. Rozbrzmiewają głosy, domagające się, aby nawet nauczanie w jak największej mierze zostało podporządkowane w szkole jej zadaniom wychowawczym. I szkoła zdecydowała się już na to, aby nie poprzestawać na oddziaływaniu wychowawczym przez nauczanie. Ale bezpośrednie zadania wychowawcze szkoła może podjąć tylko przy współpracy ze strony rodziców.

Aby stworzyć tę współpracę, zachęca się rodziców do konferencji indywidualnych z nauczycielami, a zwłaszcza z wychowawcami klasowymi, urządza się konferencje zbiorowe, zebrania rodzicielskie, odczyty, dyskusje itp. Dzięki tym środkom rodzice mogą poznać zamierzenia szkoły i motywy jej zarządzeń; to jednak nie wystarcza, aby doprowadzić do prawdziwej współpracy. I nie może być inaczej, póki nie nastąpi prawdziwe porozumienie i wzajemne zrozumienie się, póki jedna strona zachowuje wobec drugiej nieustępliwą pewność siebie, póki każda z nich stara się narzucić drugiej swe zdanie, nakłonić ją do stosowania swojej, surowszej lub łagodniejszej, metody postępowania.