Gdzie zaś ich niema, tam dzieje się tak, jak gdyby w chwili odbijania żaglowca od brzegu nastąpiła cisza morska: podróż nie będzie daleka. Niesforność młodzieży i wyłamywanie się jej z karności jest sprawą normalną, nie jest to więc ani złość uporczywa, ani ostateczne zepsucie.

Skargi i żale z powodu zepsucia współczesnej młodzieży są bezzasadne i nierzeczowe, lecz utrudniają porozumienie się z młodym pokoleniem. Są błędy i po stronie młodzieży. Ale i dobrzy ludzie dorośli popełniają błędy. Popełnia je też i dobra młodzież. Praca wychowawcza ma dopomagać młodzieży, aby się tych błędów pozbywała. Kto ma tę pracę prowadzić? Ten tylko, kto wierzy w młodzież i w jej przyszłość. Bez takiego optymistycznego nastawienia niema poco zbliżać się do młodzieży: świata młodych nie przebuduje i bryły ziemskiej nie poruszy z posad zrzędzenie, lecz zapał, płynący z ukochania wielkiej idei. A wierzyć w młodzież to znaczy wiedzieć, że jest ona zdolna do wyboru między dobrem i złem, jeśli zaś błądzi, to nie z powodu opanowania przez kardynalne zło, lecz dla braku doświadczenia. Wierzyć w młodzież to znaczy wiedzieć, że można nią kierować, podsuwać jej zdrowe impulsy, aby wybierała, co dobre.