Mówi się ze znajomością rzeczy o wynikach zawodów sportowych, ale i o wojnach bezlitosnych z nauczycielami, prowadzonych po męsku, bez cienia strachu. Mówi się też o literaturze, o tern, co się samemu dokonało, o planach na przyszłość. Ale szczególnie chętnie przechwala się swą — dzięki Bogu — w większości wypadków tylko udawaną znajomością tajników zepsucia, aby nie narazić się u rówieśników na obelżywą opinię cnotliwego. Opowiada się o zwycięstwach nad płcią piękną, zwycięstwach istotnych lub zmyślonych, i opowiadania te muszą się zaczynać od „JA“.

Takie oto rysy poszczególne należy uważać za objaw jednego zasadniczego dążenia: młodzież nie chce już być dziecinną, nie chce, aby do niej mówiono, jak do dzieci, i traktowano ją jak dzieci.

Ale dalekie i wysokie aspiracje życiowe młodzieży pozostają w tyle za jej istotnym położeniem. Naprawdę młodzieniec jest jeszcze niczym. Nawet gdyby miał zupełną wolność, byłby niczym. Posiada jedynie przeczucia. Wola jego jest jeszcze chwiejna, sądy — niepewne, uczucie — niejednolite. Zakusy urzeczywistnienia awanturniczych niekiedy planów doznają zazwyczaj kompletnego fiaska.