Praca tych dwu czynników wychowawczych powinna być zatem skoordynowana. Lecz niestety! współpracy tej aż nazbyt często niema. Nie przywykli do niej rodzice, którzy sami przeszli szkołę zaborców, a do szkoły polskiej w odrodzonej ojczyźnie nie umieją się jeszcze należycie ustosunkować. Ale są jeszcze inne a liczne powody braku tej współpracy.

Nie tak dawno jeszcze szkoła była zakładem wyłącznie naukowym. Zadawalano się powszechnie wpływem wychowawczym nauczania i wymierzaniem kar za wyłamywanie się z obowiązków oraz za przekroczenia regulaminu szkolnego. Nie stawiano wobec szkoły wymagań, aby otaczała szczególną pieczą sprawą wychowania powierzonej sobie młodzieży. Po prostu nie odczuwano żadnej w tym kierunku potrzeby.

Wszak istniała ustalona od dawna, uświęcona przez tradycją, opinia skonsolidowana i jednolita o tern, co wolno i czego nie wolno, co się godzi, a co się nie godzi, na czym polega uczciwość, obowiązek obywatelski Polaka itd.

Uznawany powszechnie pogląd na tego rodzaju sprawy nie podlegał żadnej wątpliwości, a młodzież mogła się orientować w tych rzeczach bez umyślnych zabiegów wychowawczych. Jeśli zaś próbowano młodzież pouczać o ideałach społecznych i etycznych, to ujawniana dla nich przez młode pokolenie cześć była chyba nie tyle owocem tych usiłowań, ile raczej wynikiem trwałości obowiązujących norm etycznych i społecznych oraz mocy sugestywnej, jaka tkwiła w jednolitości poglądów tego rodzaju.