Modne melodie do importowanych tańców są same przez się obojętne, ale teksty do nich, więcej niż płoche, zażywają nazbyt wielkiej w społeczeństwie tolerancji. Tańczyć można wszystko w sposób, nie budzący zastrzeżeń, lecz nie każdy to umie sam z siebie. Chodzi zaś o to, aby nie Faun lub Satyr prowadził korowody, lecz aby tańce były godne Apollina i Terpsychory.

Współczesne tańce dają nierównie częściej sposobność do wyczytania uczuć i myśli tancerza, niż jak to bywało w opisywanym przez Mickiewicza polonezie… Ale byłoby naprawdę szkoda, gdyby dom rodzicielski miał na całej linii bez oporu skapitulować z usiłowań podtrzymania niektórych dawnych zwyczajów towarzyskich, otwierając na oścież drzwi przed wciskającymi się już i do domów prywatnych modami z dancingów. I tu szkoła ma wszelkie prawo oczekiwać, że krótkie zastanowienie się nad tą sprawą wystarczy, aby się rodzice zdeklarowali popierać wysiłki szkoły i stanąć po stronie jej starań o wychowanie w prostocie i skromności.

Nad sprawą wychowania fizycznego i wynikającymi stąd dla rodziców obowiązkami nie będziemy się tu rozwodzili.