Dzieci padają niechybnie ofiarą każdego dramatu małżeńskiego: pozbawione radości życia i ostoi moralnej, zachwiane w wierze w ideał etyczny i religijny, zarażone pesymizmem życiowym, schodzą łatwo z drogi prawej na bezdroża i przyczyniają szkole największe trudności. Przeżycia i wrażenia lat dziecięcych decydują zazwyczaj o linii kształtowania się charakteru człowieka na całe jego życie. I nie darmo się mówi, że rodzina jest najważniejszym czynnikiem wychowawczym.

Ta prawda uwydatnia się szczególnie w zakresie wychowania religijnego. Jeśli dziecko wyniesie z domu podstawy życia religijnego, to szkoła bez trudności może z powodzeniem budować na tym fundamencie dalej. Jeśli dla rodziców religia polega naprawdę na życiu z Bogiem, jest dla nich skarbnicą dóbr najcenniejszych, źródłem przeżyć najważniejszych, a wszystko, co jej dotyczy, staje się tematem rozmów, prowadzonych tylko z czcią głęboką, to i w młodocianych sercach życie religijne będzie kwitło, a w późniejszym czasie przez zbawienne wpływy swoje wyda plon obfity. Od wierzących rodziców bowiem dziecko najskuteczniej uczy się chwytać uchem ducha szelest wieczności. Wszak rodzina jest dla dziecka symbolem porządku świata, a ludzie dorośli, chcąc mówić o Bogu, określają cechy Jego, idealizując cechy rodziców.