Raczej przeciwnie: wszelkie inne braki, odczuwane w domu rodzicielskim, będą sowicie pokryte przez miłość i zachętę, których wpływ dobroczynny budzi ufność i zdrową wrażliwość, stwarzając najlepsze podłoże do oddziaływania dalszych dodatnich wpływów wychowawczych. Za miłość dziecko odpłaca również miłością, przygotowując w sobie grunt do kultywowania wartości społecznych. Na dzieciach nie przejdzie to nigdy bez śladu, jeśli w rodzinie ceniono zasady etyczne, a moralność nie była pustym dźwiękiem. Dzieci uczą się w atmosferze miłości dzielić pospołu radość i smutek,, zaprawiają się w ustępliwości, uprzejmości i grzeczności nawet wobec służby domowej. Każdy członek rodziny ma sposobność do niesienia pomocy i oddawania usług innym. W ten sposób budzą się uczucia altruistyczne, dzieci wychowują się do życzliwości, uczą się radości na widok powodzenia innych. Serca dziatwy uszlachetniają się i zaprawiają do cnót społecznych. Dzieje się to bez specjalnych zabiegów, bez pouczenia i słów w rodzinie, w której stosunek wzajemny rodziców polega na prawdziwej życzliwości tz. gdzie jest on oparty na miłości. Gdzie tego niema, gdzie atmosfera pożycia rodzinnego została zatruta, nie pomoże sama pozorna poprawność stosunków małżeńskich; przestrzegany konwenans bez treści nie posiada żadnej wartości jako czynnik wychowawczy, nie zastąpi on miłości, której w ogóle nic pod słońcem zastąpić nie może.