Tak np. przeciętna wzrostu chłopca trzynastoletniego jest mniejsza obecnie o 10 cm, a przeciętna jego wagi o 3,2 kg, niż w latach przedwojennych. Są to fakty stwierdzone obiektywnie, nasuwające wniosek, że zasób sił nerwowych i wrażliwość młodzieży powojennej przedstawia się inaczej, niż u pokoleń dawniejszych. Różnica zaś wypada na niekorzyść młodzieży teraźniejszej.

A stąd nasuwa się dalszy wniosek, że nasze wymagania i zabiegi wychowawcze winny się przystosowywać jak z jednej strony do wymagań pedagogiki oraz do ducha czasu, tak z drugiej znowu do właściwości młodzieży. Znaczy to, że autorytet siły winien ustąpić przed siłą autorytetu, a metody wychowawcze winny coraz bardziej oddalać się od surowości, opierając się raczej na łagodności, wyrozumiałości, zastępując niższe formy przymusu i swobody – wyższymi. I tego ma więc prawo oczekiwać od rodziców szkoła, że będą stosowali metody wychowawcze coraz szlachetniejsze.

Chcąc wychować dziecko do ślepego posłuszeństwa i do przesadnej pokory, poniżamy je nieraz bez wszelkiej potrzeby, budzimy w nim zwątpienie o sobie samem. Z takich dzieci wyrastają ludzie dojrzali, którym brak pewności siebie, wiary w swe siły, tego nieodzownego warunku powodzenia w życiu.