Kara cielesna stanowi najważniejszą pozycję w inwentarzu pewnego rodzaju pedagogii. Kto sądzi, że nie może zrezygnować z takiej metody postępowania z wychowankiem, powinien ją traktować przynajmniej jako środek ostateczny, a to już chociażby dla tej przyczyny, że chłosta z łatwością pociąga za sobą częstokroć liczne uboczne skutki dla „obrabianego” tą metodą wychowanka wielce szkodliwe. Przede wszystkim działa ona w sposób brutalny i przeciwny ludzkiej godności oraz przytępia w dzieciach uczucie wstydu. Słusznie mówi Foerster: „Kto przez bicie chce niegrzeczność i niektóre wady usunąć, powinien pamiętać, że jednocześnie zabija ambicję, co musi się prędzej lub później fatalnie odbić na charakterze”. Teoria, że kara ma odstraszać, a przez strach poprawiać, znajduje zaprzeczenie w fakcie istnienia wielkiej armii recydywistów, zaludniających więzienia: kara nie odstraszyła ich i nie poprawiła, nauczyła tylko większej ostrożności. Kultura już dawno przeszła do porządku dziennego nad tą kwestią. Niema dziś pedagogów, którzy by mieli coś do powiedzenia w obronie kary cielesnej.